Jest godzina 6:15. Na zewnątrz panuje jeszcze półmrok, a w powietrzu czuć ciepły powiew wiatru. Na horyzoncie pojawiają się pierwsze oznaki wschodzącego słońca. Przy wejściu do Doliny Małej Łąki punktualnie spotyka się nasza ekipa w składzie: Michał Zmarz – instruktor, Michał – kierownik wyjścia, Agnieszka, Tomasz P., Maciej H. i Filip. Wszystkim dopisują humory, choć doskonale wiemy, że czeka nas intensywny dzień.

Sprawnie rozdzielamy sprzęt i przepakowujemy plecaki. Omawiamy cel wyprawy oraz planowany czas przejścia. O godzinie 6:30 ruszamy w drogę. Leśny odcinek doliny pokonujemy szybkim, równym tempem. Pierwszy postój robimy na Wielkiej Polanie Małołąckiej. Podziwiając otaczające nas szczyty, omawiamy dalszą trasę i poznajemy lokalizację kolejnych otworów jaskiniowych.

Dalszy marsz przebiega bez przeszkód. W końcu docieramy do miejsca, w którym opuszczamy znakowany szlak. Każdy z nas czuje, że właśnie rozpoczyna się właściwa przygoda. Przechodzimy przez Niżnią Świstówkę, a następnie pokonujemy interesujący skalny przechód po prawej stronie. Po krótkim trawersie przez piargi meldujemy się przy otworze jaskini.

Jest godzina 9:30. Przebrani i przygotowani do wejścia omawiamy zadania przydzielone przez kierownika. Każdy dokładnie wie, za co odpowiada i w jakiej kolejności będzie wchodził do jaskini. Ustalamy również godzinę alarmową i wysyłamy wiadomość do Sławka.

Jako pierwszy rusza Maciek H., któremu przypada poręczowanie Rury i Lodospadu. Następnie docieramy do Wielkiej Studni, której poręczowaniem zajmuje się Michał. Trzeba przyznać, że jej ogrom robi na wszystkich niesamowite wrażenie.

„Kawał rury w środku góry!” – chciałoby się powiedzieć.

Agnieszka otrzymuje zadanie zaporęczowania dwóch progów: dwunastometrowego i dziewięciometrowego. Na koniec pozostaje Płytowiec, którego poręczowanie przypada Filipowi. Wszystkie manewry wykonujemy pod czujnym okiem instruktora Michała, który na bieżąco udziela nam cennych wskazówek i służy swoim doświadczeniem.

Około godziny 13:00 docieramy do celu naszej wyprawy – Sali Trójkątnej. Nie chcąc tracić czasu ani cennego ciepła, kierownik od razu omawia plan wyjścia z jaskini oraz podział zadań związanych z deporęczowaniem. Instruktor Michał opowiada nam również o kolejnych partiach jaskini. Słuchamy z dużym zainteresowaniem, wyobrażając sobie, że pewnego dnia i my dotrzemy w te miejsca.

Rozpoczynamy drogę powrotną zgodnie z ustalonym planem. Michał, kierownik wyjścia, deporęczuje Płytowiec, natomiast Maciek H. zajmuje się dwoma progami. Na dnie Wielkiej Studni czeka na nas Tomek, któremu przypadło jedno z bardziej wymagających i ciekawych zadań. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami wszyscy spotykamy się nad studnią, aby pomóc mu w zwijaniu liny. Jest to również dobra okazja do krótkiego odpoczynku, rozmów i wymiany wrażeń.

Ostatni odcinek do deporęczowania, czyli Lodospad, przypada Filipowi.

Między godziną 15:00 a 15:30 cała ekipa spotyka się ponownie przy otworze jaskini, już na powierzchni. O godzinie 16:00 rozpoczynamy zejście do doliny. Po drodze instruktor Michał pokazuje nam miejsce, z którego można wykonać zjazd na linie, omijając wcześniej pokonywany skalny przechód.

Około godziny 17:30 docieramy do miejsca, z którego rano wyruszyliśmy. Jesteśmy nieco zmęczeni, ale przede wszystkim zadowoleni. Za nami kolejny wspaniały dzień, pełen nowych doświadczeń, zdobytej wiedzy i niezapomnianych wrażeń.

Autor: Michał Dziedzina