„Nie wszystko złoto, co się świeci.”


W pierwszej połowie kwietnia, jak co roku o tej porze, odwiedziłem Bośnię. Tym razem skupiając
się tylko na okolicach Sarajewa. Pierwotny plan by jechać w czasie Świąt Wielkanocnych,
musiałem zmodyfikować, ze względu na pogodę.


Podstawowy plan wyjazdu, w postaci 2-3 dniowego (biwak) zwiedzania najdłuższej znanej (9km)
jaskini Bośni (Pecina Govjestica), oraz mniejszej położonej tuż obok Mracnej Peciny, spalił na
panewce. Oczywiście wiedziałem co się dzieje z pogodą, oraz miałem wiadomości od znajomych z
Sarajewa, ale wrodzony syndrom „Niewiernego Tomasza” kazał mi przejechać 2000 km żeby
naocznie się przekonać, że jaskinie te są w tej chwili wywierzyskiem. Plusy są takie, że znam już
dokładną lokalizację otworów i wiem że aby tam dotrzeć potrzebne jest upalne bałkańskie lato;
wracam w sierpniu, przepływ wody w jaskini to jedno, ale aby dotrzeć do otworu, trzeba pokonać
rzekę Praca, co przy wiosennym stanie wody jest niemożliwe.


No ale jestem, trzeba robić, jaskinie same się nie znajdą.
Z racji, że to moja…12 wizyta w Bośni, mam tam wytypowane „swoje” rejony jaskinionośne.
W czasie tego pobytu przeszedłem 2 z nich, oczywiście w porozumieniu z lokalnym środowiskiem
speleo.


Pierwszy rejon to okolice wodospadu Skakavac, najwyższego w Bośni, liczącego blisko 100 m
spadku.


W jednej tylko turni skalnej znalazłem 5 otworów, rejon wymaga dalszej eksploracji. Jaskinie, z
racji że byłem sam oraz nastawiony na powierzchniową eksplorację, wymagają dalszego
sprawdzenia w przyszłości. Ten rejon jest bardzo obiecujący.


Oczywiście trzeba uważać, mimo, że od zakończenia wojny minęło lat 30, nadal miny,niewypały i
niewybuchy są realnym zagrożeniem. To osobny temat, trzeba wiedzieć gdzie, co i jak.
Świadomość ryzyka jest miarą doświadczenia.


Drugi rejon to okolice jaskini Cavljak. Piękny grzbiet górski pokryty pastwiskami i okopami z
czasów wojny 1992-1995. Wyszedłem z założenia, że jeśli jest tam Cavljak o głębokości 200 m,
muszą tam być i inne jaskinie. Dużo przedzierania się przez kolczaste zarośla podcięte
przepaściami.


Ciekawą była jedna jaskinia, u stóp pionowej ściany skalnej. Piękny otwór, ewidentnie zastawiony
głazami, przez człowieka. Po godzinie kucia i mocowania się, wcisnąłem się do środka, by
zobaczyć 10 metrową, pustą salkę kończącą się niczym. Życie.


Co więcej ?
Wizyta w jaskini Pecina Zejce. Wodna jaskinia, 600m długości (bez sprzętu, ale neopren).
Ładnawa, z aktywną rzeką.


Lokalna specyfika: jaskinia ta jest położona zaledwie 15 km na wschód od Sarajewa, ale już w
Republice Serbskiej. Okoliczni mieszkańcy to prawie wyłącznie Serbowie, wszystkie napisy w
cyrylicy.


Skitury w paśmie górskim Jahorina, u podnóża którego leży miasteczko Pale, w którym 30 lat temu
ukrywał się Radovan Karadzić.


Wizyta w jaskini Cavljak; 200 m głębokości jaskinia, reekipowana i zkartowana przeze mnie i
bośniackich kolegów w 25 roku.


Poszedłem sprawdzić jeden z nieznanych bocznych ciągów. Z pomocą wiertarki, skyhooków i
ławeczek wywspinałem komin doprowadzający do korytarza kończącego się pięknymi naciekami.


Między tym zwyczajowa wizyta u źródeł rzeki Bosny. Magiczne miejsce w którym największa
rzeka tego kraju wypływa wprost u stóp góry.


Niezliczone „bosanske kahvy” z widokami i czas spędzony w Sarajewie, jedynym wielkim,
gwarnym mieście, w którym naprawdę mógłbym mieszkać.


Michał Gabzdyl
Speleoklub Tatrzański